czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozmowa kwalifikacyjna

Zerwałam się z łóżka jak oparzona o 6:37 chociaż umówiona byłam dopiero na 10:00. Przez te pare godzin nie wiedziałam co ze sobą zrobić, chodziłam z parteru na górę, myślałam jak by tu się dobrze zareklamować i miałam pustkę w głowie. Nie twierdze że jestem najgorszym kandydatem na pracownika, lecz trudno mi ujrzeć w sobie coś co dałoby się zareklamować. Nieustannie sprawdzając w lusterku czy dobrze wyglądam zaczęłam się coraz bardziej denerwować. Czy ubrałam się odpowiednio? Czy odrazu zostanę skreślona kiedy powiem że dalej się edukuję, bo jak wiadomo pracodawca lubi mieć pracowników 7 dni w tygodniu. Byłam przekonana że moje CV jest najgorsze i od razu będzie odrzucone, ponieważ było mnóstwo kandydatów. 

O 9:00 byłam na miejscu. Usiadłam na ławce i wpatrywałam się w trawę jakby miała mi powiedzieć "Będzie dobrze, tylko wyluzuj" Ok, to zawsze powtarzam osobom które się stresują, może w końcu sama się zastosuje do swoich rad. 

Była 9:47 ruszyłam w kierunku drzwi. Nogi miałam jak z waty, aż się dziwię że się nie wywaliłam po drodze.
Wchodzę do biura, rozglądam się i stwierdzam że praca w takim miejscu nie należy do przyjemnych. Pomieszczenie było bardzo małe, ściany zajęte tablicami korkowymi na których były porozwieszane karteczki z numerami, małe biureczko zagracone innymi CV, za plecami kilkanaście kartonów, jeden nawet nie pozwalał mi zamknąć drzwi. Kierowniczka na szczęście była miła i na starcie powiedziała żebym wyluzowała. Zaczęła opowiadać jak przebiega i na czym polega praca w tejże firmie. Zapewniła że szkoła nie jest przeszkodą, więc od razu się ucieszyłam. Ogólnie myślę że wypadło pozytywnie i czekam na odpowiedź.  :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz