Słuchając ulubionych piosenek
zagłębiam się w sens egzystencji. Podobno gdy jesteśmy bliscy śmierci życie
przemyka nam przed oczami. Może to i prawda, sama coś takiego doświadczyłam i
nie wiem czy to był wpływ świadomości że tak właśnie ma się stać, ale uświadomiłam
sobie że moje życie jest nieco… nudne. Wydawać by się mogło że musimy być z
niego szczęśliwi. Przecież jesteśmy w miarę zdrowi, mamy dach nad głową i co
jeść. Jednak nie wszyscy żyją tak jak by tego chcieli. Oczywiście zdaję sobie
sprawę z tego, że wielu ludzi tak ma nie z własnego wyboru, lecz jeśli jest
możliwość zawsze można je jakoś ulepszyć/zmienić.
Warto stworzyć kilka list. Pierwsza byłaby związana z rzeczami
które chcemy zrobić w przyszłości:
nauczyć się gry na jakimś instrumencie, zwiedzić różne niezwykłe miejsca
na świecie takie jak np. Paryż stolicę mody, Londyn także miasto modnych ludzi
(wydaje się że już są wszędzie, nawet Warszawka lśni hipsterami J), odwiedzić
niezwykłą ziemię ognistą czyli Chile i wiele innych miejsc które was fascynują.
Gdyby jedno marzenie się spełniło chyba uwierzyłabym w
cuda, choć słyszałam kiedyś że to właśnie my jesteśmy cudem.
Ja osobiście chciałabym napisać książkę. Może o moim życiu, a może
dokończyłabym historię którą zaczęłam pisać jakieś dwa lata temu. Kto wie może
trafiłabym na półkę bestsellerów. Jak nie spróbuje to się nie dowiem.
Druga lista byłaby związana z rzeczami które zrobiliśmy lub
osiągnęliśmy. Jeśli jest pusta, to…
jest źle. J
Dobrze byłoby inwestować w siebie i rozwijać się. Może spróbować
sił w akademiku i gdyby się udało to cały ten poświęcony czas nauczycieli na
wepchnięcie nam tych niekiedy zawiłych pojęć do makówki nie poszedłby na marne.
Jeśli umiesz dobrze śpiewać warto byłoby brnąć w tym kierunku.
Znaleźć sobie jakiegoś przystojnego nauczyciela który poprowadzi nas przez ten
pracowity fragment naszego życia aż ktoś doceni nasz wysiłek i zasłużymy na
szacunek i uznanie u innych. Wiem że nie wolno zbaczać na innych, ale to dzięki
innym możemy poczuć się potrzebni i spełnieni. Żyjemy dla innych żeby żyć dla
siebie.
Wracając do list chciałabym napisać o trzeciej która związana jest
z hobby. Można by odkryć swoją zwariowaną stronę poprzez ekstremalne sporty
takie jak skok ze spadochronem, na bandżi czy spróbować sił w skateboardingu.
Na najbliższe 5 lat mam swój cel, a właściwie kilka. Mianowicie
znalezienie przyzwoitego lokum w którym miałabym swój azyl oraz rozwijanie się
w kierunku modowym a dokładniej chciałabym projektować własne ubrania. Nigdy
nie mogę znaleźć czegoś w swoim rozmiarze lub stylu. Mam dziwne kształty więc
zawsze coś będzie nie tak.
Uwielbiam sukienki. Oszałamiające, zaskakujące, niesamowite,
kokieteryjne, nieokrzesane z nutą zachowania grzeczności i umiaru w tej całej
dzikości. A także muśliny które były modne w XVIII i XIX wieku. Chodzić w
takich codziennie i odświętnie.
W tym momencie zanurzyłam się
w refleksje. Oh już sobie wyobrażam miny niektórych przechodniów wykrzywione
jakbym była z innej planety :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz